Co oni spiewają?

, , 3 komentarze

Czyli największe żenady polskiej muzyki.

Nastała w internetach, przynajmniej tych bardziej skoncentrowanych na obrazie niż na słowach, moda na wszelkiego rodzaju listy. Postanowiłem, w iście konformistycznym stylu, stać się częścią tej mody i stworzyć listę pięciu największych żenad polskiej sceny muzycznej.


#1 Kasia Klich „Będę robić nic” 

Posprzątałem, odkurzyłem, będę robił listę. Ta piosenka wcale nie jest zła. Wprost przeciwnie ma wszystko czego potrzebuje dobry hit. Fajną melodie, fajny klimat, fajny rytm i tekst o niczym. Dosłownie i w przenośni.


 

#2 Funky Filon feat. Kaja Paschalska „Mała Chinka”

Mała Chinka znalazła się na drugim krążku Funky Filon zatytułowanym Pan Fikoł. Gościnie wystąpiła Kaja Paschalska. Numer ten wzbudził wielkie kontrowersje. Przyjemna dyskotekowa melodia będąca tłem dla tekstu ukazującego nasz kraj jako ostoję rasizmu, okazała się być czymś czego w 2005 roku nie mogły zaakceptować polskie rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne. Muzyka i tekst jednak nie przeszkadzały zbytnio internautą i teledysk do Małej Chinki, szybko stał się jednym z najczęściej piraconych plików w polskim internecie. Odgrzebanie tego numeru wiązało się z niemałym szokiem. Tekst nie mówi jednak o Chince Cipulince…

 


#3 Michał Wiśniewski „Filiżanka” 

Ja tam Wiśniewskiego szanuje. Wraz z Ich Troję ma na koncie parę niezłych płyt i parę niezłych kawałków. Niech przyzna się ten kto za dzieciaka nie uważał się za największego fana Ich Troję, i nie biegał po podwórku i nucą teksty ich najbardziej znanych przebojów. Od tyłu. Po macedońsku. Filiżanka nie jest, i nigdy nie będzie, jednym z tych ‚ponadczasowych’ przebojów.


#4 Gang Albani „Klub Go Go”

Przyznaje, że nie do końca wiem co napisać w tym punkcie. Z jednej strony, Popek jest na jakiś swój, pokręcony, dziwny sposób sympatyczny. Tak zwyczajnie. Jest ciekawy jako osobowość sceniczna. Koleś, którego chętnie bym poznał i przybił z nim piątkę. Ciekawymi ludźmi są też z pewnością fani Gangu Albani. Tacy prawdziwi, którzy nie słuchają tego dla beki, bo pewnie tacy gdzieś właśnie kręcą się po jednym z tysięcy polskich blokowisk, ewentualnie podskakują do rytmu Klubu Go Go w którejś z okolicznych podstawówek. Nie, nie chciałbym ich poznać.


#5 Karolina Czarnecka „Hera koka hasz LSD”

Numer piąty na liście to utwór, który swego czasu stał się viralem. Pojawiał się na wszystkich możliwych Joemonsterach w polskich internetach. No bo, chyba śmieszne, co? Nie wiem czemu, ja tutaj nic śmiesznego nie widzę. Chyba jedyny utwór tutaj, który od początku do końca, jestem w stanie przesłuchać z przyjemnością. No pozytywne takie, no.


Jak mówią starzy amerykanie: ‚Last but not least’. W sumie na liście pojawia się, powiedzmy, że jako wyróżniony honorowo. Bohater imienin u wąsatych stryjków i kawałka Big Cyca noszącego tytuł Będę śpiewał tylko ja. Cały ten wpis można podsumować cytując słowa tego zacnego utworu: Że go mamy to się cieszmy, niech Krawczyk będzie wieczny.

 

3 komentarze

Leave a Reply