Bob Dylan wielkim poetą jest.

, , 5 komentarzy

A jest?

Jest trzynasty dzień października roku pańskiego 2016. Dzień ogłoszenia laureata literackiej nagrody Nobla. Prestiżowej nagrody przyznawanej rokrocznie najwybitniejszym pisarzom i poetą. Artystom, których dzieła poruszyły tysiące serc. Faworytem szwedzkich mediów jest Syryjski poeta Ali Ahmad Salid. W kuluarach padają także polskie nazwiska, między innymi Olgi Tokarczuk, nazywanej ‚noblistką przyszłości’. Nadchodzi moment ogłoszenia laureata. Napięcie narasta, w końcu pada nazwisko. Literackiego Nobla w 2016 roku otrzymuje Bob Dylan.

Ale to już wszyscy wiemy. Pora zadać pytanie, co z tego? Wiele. Przede wszystkim jest to wydarzenie historyczne, ostateczne zamazanie nienaturalnej, niesprawiedliwej granicy między kulturą wysoką i niską — która zdezaktualizowała się już jakiś czas temu. To nie jest nagroda dla Dylana piosenkarza, czy tekściarza. To nagroda dla Dylana, którego poezja jest głosem całego pokolenia.

Czy Dylan zasługuje na Nobla?

Być może ktoś inny zasługiwał na nią bardziej, lecz bez wątpienia Dylan jest artystą ważnym. Niezwykle zaangażowanym — w początkowym okresie swojej twórczości — w sprawy społeczne i polityczne, przy czym sposób w jaki sprzeciwiał się wydarzeniom towarzyszącym jego młodości jest ponadczasowy.

Pierwszy przykład z brzegu, utwór Masters of War jest nie tylko protestem przeciwko wojnie w Wietnamie. Jest protestem przeciwko każdej wojnie, jest protestem przeciwko społeczeństwu, zbudowanemu na naiwności młodego pokolenia i chciwości, oderwanych od rzeczywistości, polityków.

Oczywiście, z drugiej strony, można też stwierdzić, że ostatecznie to i tak tylko zwykły grajek, taki jakich wszędzie pełno.

Dylan zawsze bardziej postrzegany był przez pryzmat tego co napisał, niż tego co skomponował. Nigdy nie był wielkim muzykiem, nigdy nie był genialnym wykonawcą. To właśnie teksty stanowią o jego wyjątkowości, o wartości jego sztuki, są tym co pozostanie po Dylanie dla następnych pokoleń.

 

5 komentarzy

Leave a Reply