The Dogs — Death By Drowning

, , 3 komentarze

Nieprzychylna, mroźna i śnieżna aura za oknem sprzyja spędzaniu czasu w domu. Najlepiej z kubkiem dobrej herbaty i rozgrzewającą muzyką. Wiatr z nad Skandynawii przyniósł ze sobą mróz i śnieg, ale i też coś aby nas rozgrzać w te długie zimowe wieczory — proszę państwa z wcale nie takiej dalekiej północy, z Norweskiego Oslo, The Dogs i ich Death By Drowning. Zapraszam!


Death By Drowning to piąty album norweskiego zespołu The Dogs. Do tej pory płyta ta zbiera bardzo pochlebne opinie i wysokie noty w recenzjach norweskich pism i portali związanych z branżą muzyczną.

Bez ogródek można stwierdzić, że pierwszy utwór na płycie norwegów, jest jak strzał w pysk, który zdaje się mówić nam, albo wręcz wykrzykiwać, że punk jeszcze nie umarł. Oslo posiada wszystkie cechy aby stać się nowym punkowym hymnem niczym London Calling The Clash, albo przynajmniej największym punkowym hitem tego roku. Utworu można posłuchać poniżej, wprost z ciekawie wykonanego, kolekcjonerskiego winylu.

Kiedy zagłębimy się dalej w płytę The Dogs, szybko zauważymy, że punkowe wibracje przeplatają się z bardziej popowymi melodiami — wszystko jednak pozostaje w duchu czysto garażowych brzmień. Przestery na wokalu, który momentami przypomina Nicka Cave’a, tworzą tutaj fajny klimacik i są niczym charakterystyczna, estetyczna zadra (w pozytywnym sensie!) na przybrudzonym, ale wciąż selektywnym, brzmieniu zespołu opartym na świetnych gitarowych riffach. Na albumie obok żywszych kawałków pojawiają się też numery, które można by zakwalifikować jako power-ballady — mowa tutaj między innymi o Why Is the Flesh so Strong czy też It Still Hurts. Pomimo, że te utwory wciąż mogą się podobać, w szczególności ten pierwszy, gdzie pojawia się dość chwytliwy refren, moim zdaniem wokalista The Dogs nie wyrabia tutaj i po prostu momentami nieprzyjemnie zawodzi. Niemniej jednak, mimo tego, że ballady nie są mocną stroną tego albumu, warto się z nim zapoznać, zwłaszcza jeżeli lubi się czysto garażowe brzmienia.

 

3 komentarze

  1. iwona

    08/01/2017 10:43

    Kolekcjonerski winyl – super. Jednak muzyka kompletnie nie dla mnie. Ale jestem pewna, że znajdziesz wielu miłośników tego gatunku

    Odpowiedz

Leave a Reply