Moja playlista sesyjna — czyli temat zapchaj dziura

, , Leave a comment

Tak jak zima co roku zaskakuje drogowców, tak co semestr Ona zaskakuje studentów. Przybywa i sieje spustoszenie, a blog przez nią cierpi posuchę — ach Sesyjko, Sesyjko, cóżeś jest za Pani…

Żeby jednak coś się działo na blogu — wszak na fanepageu jest już ponad 60 osób rządnych nowych wpisów, i nowych muzycznych inspiracji — a mi było cieplej na serduszku z powodu ponownie kręcącego się licznika odwiedzin, to trzeba coś napisać i opublikować, a na to po całym dniu kucia, akurat przyszła mi ochota. Dlatego też, postanowiłem zaspokoić moje ekshibicjonistyczne zapędy i podzielić się ze Światem muzyką, która umila mi te jakże smutne, sesyjne dni.


Organek, Organek i jeszcze trzy razy Organek. Zwłaszcza Mississippi w Ogniu. Melodia taka bujająca, ale nie do przesady frywolna, wpadająca w ucho, fajny tekst. Teledysk też jest mega — zawsze wiedziałem, że Polska ma w sobie coś z południowych Stanów.


Gnarls Barkley zawsze będzie mi bliski i zawsze będzie w ścisłej czołówce mych najulubieńszych projektów muzycznych. Zwłaszcza wykonania ‚From the Basement’, które można znaleźć na YouTube, mają coś w sobie. No urzekają tą prostotą wykonania. Parę dni temu na fanpageu pisałem o tym, że Cee Lo Green jest jedną z tych osób, których powinno być wszędzie więcej, zwłaszcza w radiu. Podtrzymuje to, posłuchajcie powyższego wykonania, a zrozumiecie dlaczego. Jakoś zawsze w czasie sesji wracam do tego utworu. A, i przyjrzyjcie się gitarzyście, poznajecie go? Nie? To włączcie sobie najnowsze teledyski/występy Red Hot Chilli Peppers.


Tak, 3 wystarczy. Dziękuje, do widzenia.


Ten utwór zawsze, jakoś tak bojowo, nastawia mnie przed egzaminami.


A to po egzaminie, gdy dowiadujesz się, że powtarzasz rok.


A to znalazłem ostatnio. Wstawiam bo ładne.

No i to by było wszystko.

 

Leave a Reply