Manta nic niewarta — test słuchawek bluetooth Manta HDP702

, , 13 komentarzy

Manta… No wiesz Ty kurde co?

Ostatnimi czasy przeglądając YouTube, wpadłem na jakiś przypadkowy filmik o kolesiu z Włoch, który w swoim przydomowym warsztacie zajmuje się kaletnictwem. Pomyślałem — ej, fajne, ciekawe ile trzeba mieć kasy, żeby móc chociaż hobbistycznie zając się czymś takim. Minuta dziesięć researchu w googlach i okazało się, ze około 80 złociszy wystarczy i tak powstało moje skórzane etui na słuchawki, które możecie zobaczyć o tutaj.

Jednak nie o tym chciałem pisać, bo moje zabawy ze skórą to temat na później, chodzi po prostu o to, że skoro mam już eleganckie i solidne etui na słuchawki, to warto byłoby coś równie eleganckiego i solidnego w nim przechowywać.

Manta HDP702BK — zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony producenta

Nie przepadam za słuchawkami dokanałowymi z tymi śmiesznymi gumkami. Odczuwam w nich po prostu dziwny dyskomfort, ale to może tylko kwestia przyzwyczajenia. Dlatego też, przeważnie używam słuchawki nauszne, ale one z drugiej strony są mega nieporęczne. No przytul się w takim hełmofonie do szyby w autobusie, żeby sobie spokojnie przyciąć komara, albo połóż w łóżku na boku, aby przed snem posłuchać ulubionej muzyki — no nie da się, w sensie da się, ale jest niewygodnie niemiłosiernie. Do tego ten kabel, gdy słucham muzyki w podróży, to zawsze się plącze, a to zawinie się jakoś dziwnie w ramie torby i jedno pociągnięcie i wszystko leci, ciągnie, sprawia ból i cierpienie, a to po prostu wyskoczy z gniazda w telefonie. No dramat, zwłaszcza, że ja należę do tych co cenią sobie głównie estetykę i komfort użytkowania wszelkich gadżetów elektronicznych.

Z ciekawości więc przejrzałem sobie Internety w poszukiwaniu w miarę tanich słuchawek bezprzewodowych. Moją uwagę przykuł produkt Manty, a dokładniej model HDP702BK. W Internecie kosztują około 50-60 zł (w lokalnym sklepie były za 49,99). Nie jest to wygórowana cena jak za tego typu produkt — wydaje mi się wręcz, że cena jest więcej niż korzystna i ciężko byłoby znaleźć coś tańszego. Drugim, wydawałoby się, plusem jest wygląd. Zarówno na zdjęciach jak i w rzeczywistości słuchawki są po prostu ładne i z chęcią bym ich używał, nie wstydząc się pokazywania się w nich na ulicy, gdyby nie ich mała wada. Nie działają.

I to nie jest kwestia tego, że kupiłem jakiś felerny egzemplarz, nie działają, wywaliłem paragon i teraz w Internetach wylewam swoje żale, bo 49,99 poszło się walić. Paragony zabieram zawsze ze sobą, słuchawki chciałem wymienić — tak szczerze, bo byłem ciekaw jak grają słuchawki bezprzewodowe za 49,99, a podejrzewałem nawet, że mogą zagrać lepiej od tych, których używam aktualnie, bo od nich lepiej gra zardzewiały gwóźdź na drucie.

W sklepie akurat były trzy egzemplarze — po jednym dla każdego wariantu kolorystycznego. Pan sprzedawca, zanim podjąłem decyzje o tym, że słuchawki zwracam, sprawdził wszystkie trzy egzemplarze przy mnie, przy każdej próbie, nasz werdykt brzmiał jednogłośnie — no nie działają. Po wyciągnięciu z pudełka — nic. Po podłączeniu do ładowarki — nic.

Szczęśliwym posiadaczem słuchawek byłem przez jakąś godzinę, w ciągu której słuchawki były podpięte do ładowania — po takim czasie, coś już chyba powinno na nich mrugnąć chociaż, a tutaj nic. Trup. Szkoda, serio, łudziłem się, że otrzymam produkt co najmniej przeciętny, najwidoczniej jednak Manta ma w dupie swoich klientów i po prostu wypuszcza na rynek niedziałające buble. Wiedzcie, że ja będę już wasze produkty omijał szerokim łukiem.

Ktoś coś jakieś w miarę tanie słuchawki bezprzewodowe? Ważne żeby działały.

edit#1: No dobra, nie muszą być bezprzewodowe, ale muszą być mega wygodne, ładne i mieć mikrofon.

edit#2: Manta zamieściła na swojej stronie procedurę ładowania słuchawek, która umożliwia ich włączenie. Link tutaj.

 

13 komentarzy

  1. Adam

    16/02/2017 23:16

    Manta zawsze była słabej jakości chociaż nie widać tego przez pudełko.

    Będę niedługo testować QKZ W1 pro to Ci powiem czy dobre.

    Odpowiedz
  2. Michał

    17/03/2017 22:17

    No to faktycznie ja doświadczony konsument paragonu nie zgubiłem i martwe słuchawki wymieniłem 2h temu. NA MARTWE. Też nic nie gadają.

    Odpowiedz
  3. Dominik Meszka

    05/04/2017 10:51

    Tak.
    Coś wam powiem.
    Instrukcja obslugi tych słuchawek zawiera 4-5 zdać. I obrazek, na którym wzrok mój przykuło, że guzik VOL-jest podpisany „zwiększ głośność”. A podgłaszanie w instrukcji jest jako przyciszanie 😀 Instruckje pisał chińczyk. Nie ulega wątpliwości

    Zapomniał on dodać, że w takich urządzeniach bateria może się tak mocno rozładować, że trzeba im robić RESET po podłączeniu USB.

    Np poprzez przytrzymanie VOL+ i VOL- razem przezkilka sekund już po podłączeniu do ładowarki.

    Właśnie dlatego nie działają.
    Kupiłem dwie pary, jedną na prezent i zbieg okoliczności, obie nie działały. Po resecie już się ładują. Pukają dość znośnie. Jak zwykłe, tanie słuchawki. Pudełkowato trochę brzmią.

    Spodziewałem się tego, kupiłem je ze względu na brak kabla łączącego z telefonem 😀 nie spodziewałem się super jakości dźwięku który urwie mi głowę.

    Dlatego jestem zadowolony.

    Odpowiedz
  4. Bogumił

    07/04/2017 12:40

    Jeśli przyjdzie Ci powiadomienie i innym komentującym i jeszcze nie są w elektrośmieciach to Manta wypuściła na stronie „procedurę ładowania” 😀
    Moje się ładują. Ciekawe jak pożyją jak już się naładują. 😉

    Odpowiedz
      • Grzesiom

        14/04/2017 20:12

        Ja takie kupiłem i instrukcja „włączenia” była już w pudełku na wydrukowanej kartce A4 🙂 bateria trzyma mi jakieś 5-7 minut a wam?

        Odpowiedz
        • aqq

          15/04/2017 00:02

          mi 20-25 ale to i tak „gówno” bo tam bylo napisane okolo 4 więc po cichu liczylem chociaz na 1-1.5 tak zeby np na rower zabrac czy na silce posluchac a tu kiszka… oddam im to bo 36 zł to nie pieniadz ale dla zasady zeby az takiego gowna nie robili…(nie spodziewalem sie niewiadomo czego ale tę godzine chcialem 😛 )

          Odpowiedz
          • Dominik Meszka

            15/04/2017 10:05

            Zgadza się,
            Dla osób, które wcześniej nie miały do czynienia z chinszczyzną.

            Te baterie wbudowane są takiej samej jakości, jak w telefonach 20 lat temu.

            Czyli wymagają formowaniA.
            pierwsze ładowanie ze 12h albo więcej.

            Po takim pierwszym ładowaniu u mnie już klapa, 5 minut i po słuchawkach.
            Pózniej kolejne ładowanie znowu cała noc, już lepiej. Teraz są po 10-15 cyklu i trzymają mi dość długo. Pare godzin muzyki. 2-3 , Ale Za to bardzo szybko sie ładują.

            Innym problemem są komunikaty,
            Power on,
            Power off
            Battery low
            Connected
            Disconnected

            Nie ma możliwości ich przyciszenia.

            Słuchasz sobie muzyki na ” pół gwizdka” a tu nagle BUM w uszy komunikat. Bardzo irytujące i niebezpieczne dla ucha.

          • aqq

            15/04/2017 16:39

            Czyli ze dla nich ratunkiem jest kilkukrotne rozladowanie/ładowanie pod warunkiem tego ze będą dlugo sie ładowac?:) Ok sprobuje 🙂

  5. Daniel

    17/04/2017 22:55

    Słuchawki dziwnie wyglądają. Obawiam sie że mogą uwierać lub wypadać z ucha przez to. Miałem rok Lamaxy Prime więc mam jakieś pojęcie. Niestety jednak gdzieś je w trawie podziałem i to tak…

    Odpowiedz

Leave a Reply